Smród roztaczał się po pomieszczeniu, powodując kolejną falę mdłości, która chwilę później po raz kolejny przeistoczyła się w wymioty.
Zależało mi na kimś, kto będzie moją kotwicą, wiesz? Kto będzie dzwonił dzień w dzień z pytaniem, czy wszystko w porządku. Pobiegnie w środku nocy do apteki, gdy zachoruję. Będzie tęsknił, jak wyjadę. I kochał, bez względu na wszystko.
Duże zapłakane oczy otwierały się i zamykały z coraz większą sennością, próbując jednocześnie wyciszyć umysł na tyle, by móc w zupełnym spokoju oddać się w ramiona morfeusza. Drobne ciało natomiast skuliło się w kącie pokoju, podkładając ramię odziane w brudny sweter pod głowę, aby choć przez ułamek sekundy tworzyło to namiastkę poduszki. Zmęczone serce próbowało spowolnić uderzenia do tego stopnia, by móc dostosować się do płytkiego oddechu. Podświadomość wyciszyła się, odbierając z zewnątrz jedynie echo kroków na schodach, które nieubłagalnie zbliżały się do brudnego poddasza. Mózg pomimo ogromnych chęci próbował walczyć, lecz zmęczenie wygrywało tą przegraną walkę.
- Nie, proszę.. - ostatni szept wydobywający się z popękanych ust tuż przed odpłynięciem. Tuż przed kolejną walką o życie. Tuż przed horrorem.
Jak tu pięknie – pod każdym względem! ❤
OdpowiedzUsuńDziękuje i cóż, miło mi. : )
UsuńAillie ma rację - pięknie tu.
OdpowiedzUsuńTekstu za mało, za mało, ale już czuję, że będzie bliskie mojemu sercu. Aż mi się Sol przypomniała i jej cierpienie widoczne w prologu.
Czekam na więcej i... Witaj z powrotem. ;)
Ta historia będzie pełna bólu, ale również i szczęścia. : )
UsuńMiło mi jest być tutaj ponownie, po tak długim czasie. : )
Kto by pomyślał, że cierpienie i brutalność mogą być takie piękne.
OdpowiedzUsuńA.
Myślę, że nikt. Na szczęście to tylko opowiadanie, które momentami będzie podparte prawdziwymi faktami. : )
UsuńW każdej powieści trwi ziarenko prawdy.
Usuń