Pokochasz

Pokochasz

czwartek, 8 maja 2014

2. "Chce męskiej duszy. Potrzebuje podziwiać tego, kto zdejmuje z niej koronkową bieliznę i dotyka jej ciała. Ale przede wszystkim chce zachwytu w oczach mężczyzny. Lubi się w nich przeglądać."



Pamiętasz choć jedną malutką chwilę "Nas"? Choć jedno słowo, które padło z naszych ust? Choć jeden gest, który wykonałeś w moim kierunku?
Pamiętasz naszą Miłość, którą zawsze pisaliśmy z dużej litery? Nasze poranki, które wręcz kipiały od miłości unoszącej się w powietrzu?
Pamiętasz wspólne śniadania, które tak idealnie łączyły dwie połówki serca w jedną? Leniwe poranki w piżamach?
Pamiętasz choć jedną malutką chwilę z naszego szczęśliwego życia? Choć jedną?


Samotność. Pragnęła jej do utraty tchu.. To właśnie ona była jej wybawieniem od całego zła świata, które ją otaczało. Pragnęła jednej chwili, by móc wygrzać się w promieniach słonecznych, by to właśnie one zarumieniły jej nagie ciało, a nie dłoń jakiegoś mężczyzny. Pragnęła pocałunków ciepła, a nie mokrych napalonych warg na swoim ciele. Pragnęła obietnicy bezpieczeństwa a nie bólu. Pragnęła wytchnienia i ulgi, którą tylko mogła przynieść samotność i wolność..


Jego gładkie, długie palce błądziły po nagiej skórze brunetki, zarysowując kontury ust, ponętnych piersi, pępka oraz łechtaczki. Gładził tak subtelnie i tak delikatnie jej ciało, próbując rozpalić ją do czerwoności. Spoglądając w jej ciemne, niczym wzburzony ocean oczy, pragnął dostrzec pożądanie, które powoli budziło się również i w nim. Musnął ustami popękane usta, delikatnie wsuwając koniuszek języka wewnątrz, zaczynając ocierając nim po zębach, zagłębiając się głębiej. Wyczuwał pod sobą spięte ciało kobiety, ale pomimo największych chęci, nie potrafił przestać.. Zbyt mocno pragnął ją od wielu lat, zbyt mocno tęsknił i zbyt mocno kochał.
Niespodziewanie chwycił ją jednym zdecydowanym ruchem, oplatając dłoń pod jej ciałem, unosząc ją jednocześnie kilka centymetrów nad łóżkiem. Drugą ręką zdjął sprawnie koronkową bieliznę, spoglądając na jej przestraszoną twarz i oczy, które powoli zaczynały wzbierać się łzami.

- Nie bój się, Val.

Ułożył ją ponownie na satynowej, chłodnej pościeli, kolanem rozsuwając jej uda. Przybliżając usta do szyi, złożył pierwszy, najskromniejszy pocałunek na porcelanowej skórze. Wolnymi ruchami zaczął wędrówkę do apogeum jej kobiecości, które zawsze traktowane było tak strasznie przedmiotowo. Pragnął dać jej prawdziwą rozkosz, chociaż raz. Składał mnóstwo pocałunków najpierw pomiędzy piersiami, aby chwilę później móc koniuszkiem języka zahaczyć o twardy, nabrzmiały sutek, który wziął do ust, pozwalając mu stwardnieć jeszcze bardziej. Przenosząc się do drugiej piersi, dokonał dokładnie tej samej czynności, czując powoli, jak naprężone ciało powoli wiotczeje, dopasowując się do rytmu jego ciała. Następnie zjechał językiem do brzucha, kręcąc koła wokół pępka, podgryzając jednocześnie go od czasu do czasu. Kiedy w końcu dotarł do podbrzusza, zniżając się jeszcze trochę, wygodniej lokując się między rozszerzonymi udami, dotknął na początku nosem jej kobiecości, owiniętej delikatnym meszkiem, poczuł jak ponownie się napina, przypominając sobie strukturę jego ciała. Kiedy wsunął w nią delikatnie język, usłyszał cichy jęk rozkoszy, na który tak długo i uparcie czekał. Zaczął poruszać się szybciej i pewniej, próbując dać jej możliwe jak najwięcej rozkoszy, zabierając ją choć na chwilę do zupełnie innego świata, wynagradzając jej wszystkie wyrządzone krzywdy. Oderwał się od jej mokrego, gorącego wnętrza, układając swoje dłonie pod jej krągłe pośladki, które pomimo czasu i głodówki, pozostały takie same. Unosząc ją delikatnie w górę, wbił się w nią jednym, zdecydowanym ruchem, nie pozwalając na gram sprzeciwu z jej strony. Dopiero teraz, spoglądając z góry, mógł dostrzec każdy szczegół w tak dobrze znanym, a jednak zupełnie innym niż zapamiętał ciele. Bez najmniejszej trudności mógł policzyć żebra, które zbyt mocno wystawały, a które zawsze były wyczuwalne dopiero po dotknięciu. Zauważył, że piersi troszeczkę zmalały, pomimo to zostając nadal obfite. Brzuch, który nigdy nie był idealnie płaski, a który tak niewyobrażalnie mocno kochał, teraz stracił swój temperament i seksapil, który krył w sobie.

- Jesteś najpiękniejsza, Valentino - wyszeptał, wychodząc delikatnie, aby później ponownie mógł wbić się w jej ciało z największym żarem, na jaki było go stać.
- Markus...

Nie dokończyła, gdyż zaczął poruszać się w niej miaro, przybierając jeden stały rytm. Układając dłonie wokół rozrzuconych, czarnych włosów koło głowy, muskał jej czoło, nos i usta za każdym razem kiedy nadarzyła się taka możliwość. Wygięła plecy w delikatny łuk, ośmielając się ułożyć swoje dłonie na nagich plecach blondyna, wbijając swoje paznokcie w jego ciało za każdym razem, kiedy jej ciało przeszła fala pożądania, a wnętrze zaciskało się wokół jego męskości.

- Kochaj mnie, Val..


*

Owinięta grubym kocem, ściskała w dłoni duży kubek z gorącą, zieloną herbatą, spoglądając z werandy prosto na księżyc, który w całej swojej okazałości lśnił i oświetlał całą posesję małego, skromnego domku daleko za miastem. Pierwszy raz od ponad czterech lat mogła spokojnie w ciszy posiedzieć na powietrzu, napełniając swoje płuca tlenem. Pierwszy raz bezkarnie i bez żadnego strachu była wolna, tymczasowo, ale była. Dotykając swoich nabrzmiałych ust od pocałunków, uśmiechnęła się, przywołując sobie w pamięci obrazy sprzed godziny, a chwilę później zganiła sama siebie za głupie, szczeniackie zachowanie i naiwność. Westchnęła cicho, pragnąc wrócić do tych starych czasów przy boku blond włosego mężczyzny, który dawał jej tyle ciepła, miłości, rozkoszy i bezpieczeństwa, ile człowiek jest w stanie dać drugiemu człowiekowi.
Odwróciła głowę w stronę drzwi, słysząc ciche skrzypienie podłogi, tak strasznie różne od skrzypienia schodów, prowadzących na poddasze. Spoglądając na niego spod kotary długich rzęs, wyłapywała podobieństwa między tym blondynem, a szatynem - katem własnego losu. Rejestrowała je, kodując w swojej podświadomości, a jednocześnie chciała się ich pozbyć, wiedząc ile straciła. Usiadł obok niej, biorąc jej dłoń w swoją.

- Przychodząc dziś tutaj, marzyłam tylko o chwili wytchnienia, którą może mi dać samotność i wolność. Dałeś mi to dziękuje, choć na chwilę. Teraz będę mogła wrócić do Eliota z iskierką nadziei. - widząc, że otwiera usta, położyła palec na jego ustach, mówiąc - Nie mów nic, nie psujmy chwili, to i tak nic nie zmieni.


*

  “ Kobieta nie pragnie pięknego, nagiego męskiego ciała. Chce męskiej duszy. Potrzebuje podziwiać tego, kto zdejmuje z niej koronkową bieliznę i dotyka jej ciała. Ale przede wszystkim chce zachwytu w oczach mężczyzny. Lubi się w nich przeglądać. Bo tym, co żywi kobiecą namiętność, jest jego pożądanie. Świadomość, a najlepiej pewność, że on chce jej, i tylko jej. ” *










*wzruszenia.soup.io



6 komentarzy:

  1. Bardzo brutalny sposób miłości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to niewinna, pozbawiona przyszłości miłość, która okazuje się brutalna. Tak samo, jak życie.

      Usuń
  2. Naprawdę dobrze poradziłaś sobie ze sceną miłosną - wszystko subtelne, ani trochę wulgarne.

    Tylko Twoich słów mi mało. Zdążyłam zatęsknić, a ten rozdział nie nasyci(ł)mnie na długo. Wróć znowu niebawem. Nie daj czekać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Brakuje mi tego (pod tym "tego" kryje się naprawdę dużo, nie tylko słowa tej historii).

    Pociesz w czasie sesji.

    OdpowiedzUsuń
  4. Niezmiernie mi miło. Brakuje mi jednego fragmentu do skończenia 3 odcinka, na który mam tysiące pomysłów i brak tego jedynego, sprecyzowanego. :)

    OdpowiedzUsuń